Czy będziemy świadkami upadku obecnego imperium internetu?

historia apple i google

W wirtualnym świecie nic nigdy nie jest dane na zawsze. O tym na własnej skórze przekonały się takie potęgi jak: IBM, Commodore, Yahoo, Atari czy Netscape Navigator. Kilkanaście lat wstecz, większość tych firm zajmowała topowe pozycje na rynku IT. Były kojarzone z najlepszymi markami świata. Dziś praktycznie nie istnieją lub ledwo dyszą.

Nikt nie przypuszczałby, że tak bogate firmy mogą ponieść druzgocącą klęskę. Niestety rzeczywistość jest inna. Okazuje się, że w świecie technologii wszystko jest możliwe. Podobny los również może też spotkać internetowego giganta Google czy Microsoft.

 

Wszystko albo nic, klucz sukcesu.

 

Cofnijmy się o dwadzieścia lat do 4 września 1998 roku, był to początek historii Google. W tym czasie młodziutki Larry Page i Sergey Brin stworzyli legendarną firmę, opartą o jeden z lepszych mechanizmów wyszukiwania w internecie.

 

Projekt raczej nie rokował wielkiego sukcesu. Coś takiego jak Google Search po prostu nie liczyło się na rynku, było Yahoo, a później wielkie nic. Większość użytkowników korzystała z wyszukiwarki Yahoo, więc Google miało raczej marne szanse przebicia.

 

Mijały miesiące i karty powoli zaczęły się odwracać. Firma Larry'ego i Sergey'a przez 3 lata zarobiła ok. 50 milionów dolarów i zaczęła zdobywać nowych użytkowników. Popularność wyszukiwarki powoli wzrastała. Jednak ciągle to było mało. Właściciele nie mogli nawet marzyć, żeby zagrozić konkurencji, więc postanowili szukać wsparcia.

 

W 2001 r. Larry Page i Sergey Brin, udali się na spotkanie z ówczesnym guru branży IT Stevem Jobsem. Spotkanie odbyło się w biurze Apple, gdzie zaproponowali Jobsowi objęcie posady głównego CEO. Doskonale wiedzieli, że ich dalsza droga stoi pod wielkim znakiem zapytania, więc bardzo potrzebowali wsparcia.

 

Zdawali sobie sprawę, że nie mają szans konkurować z 50 milionami w kieszeni z potężnymi molochami. Apple w tym czasie generowało przychody ponad 8 miliardów dolarów. Założyciele Google wiedzieli, że przy takich potęgach są raczkującymi karzełkami i w niedługim czasie ich los będzie przypieczętowany katastrofą.

 

Jobs potraktował propozycję objęcia stanowiska w młodziutkiej firmie z przymrużeniem oka, więc odmówił. Był bardzo związany Apple, lecz po namyśle postanowił udzielić przyjacielskiego wsparcia. Facet miał duszę hipstera, uwielbiał ciekawe projekty i wziął ich pod swoje skrzydła. Tak rozpoczęła się wieloletnia serdeczna współpraca pomiędzy firmami, skwitowana długą przyjaźnią.

 

Nowa era wirtualnego świata.

 

Obecnie mówi się, że dzieje internetu możemy podzielić na te przed Google...Wcześniej był chaos, a później nastała światłość. Spotkanie z szefem Apple miało ogromny wpływ na dalszy rozwój Google. W niedługim czasie zmieniło się wyszukiwanie informacji. Powstały też nowe techniki monetyzacji. Na stronach internetowych zaczęły pojawiać się banery reklamowe i linki wyświetlane w wynikach wyszukiwań.

 

Cud się ziścił, Google z dnia na dzień zdobywało coraz to większy kawałek internetowego tortu. Marka po kilku latach, była już rozpoznawalna w Stanach Zjednoczonych i powoli opanowała globalny rynek. Od 2001 roku skatalogowano i uporządkowano większość światowych zasobów sieci. Oferując użytkownikom nieograniczony dostęp do najlepszych informacji.

 

Twórcy Google od samego początku nie ukrywali, że model biznesowy będzie opierał się o wpływy z reklam. Koncepcja zarabiania sprawdziła się doskonale. W niedługim czasie zaczęła przynosić spore pieniądze. I tak z firmy, która miała niewielkie szansę przetrwania, wyrósł potężny internetowy hegemon. Google dziś kontroluje 90% ogólnoświatowego ruchu w sieci.

 

Do największych osiągnięć można zaliczyć:

  • Stworzenie Google Search najlepszej wyszukiwarki na świecie
  • Program partnerski AdSense, który daje możliwość zarabiania pieniędzy na wyświetlaniu reklam właścicielom stron internetowych czy wideo blogerom w serwisie Youtube.
  • AdWords bardzo skuteczny program dla reklamodawców. Dzięki usłudze AdWords firmy mogą prowadzić kampanie reklamowe we wszystkich usługach sieciowych oferowanych przez Google.
  • Nawigacja samochodowa Maps i Street View, najlepiej skatalogowana usługa na świecie, pokazuje dokładnie miejsca i lokalizacje do których chcemy dotrzeć.
  • Elektroniczna poczta Gmail, oferuje użytkownikom bardzo duże możliwości, jakie często dostępne są w płatnych usługach.
  • System dla urządzeń mobilnych Android i sklep z aplikacjami Google Play
  • Usługa z przydatnymi narzędziami dla webmasterów Search Console czy Analytics zaawansowany system statystyk, który pozwala analizować i śledzić ruch na stronach WWW.
  • Przeglądarka internetowa Chrome, dosłownie zmiotła całą konkurencje z rynku

 

Dzięki koronnym produktom, korporacja przoduje na rynku urządzeń mobilnych. Kontroluje aż 69,75% rynku urządzeń z systemem Android, wyprzedzając słynne Apple iOS, któremu przypada 28.86%.

 

Top miejsce również zajmuje przeglądarka Chrome. Jest najczęściej używaną przeglądarką na urządzeniach przenośnych. Jej udział w ogólnoświatowym zestawieniu wynosi 62.28%, druga pozycja przypada Safari z udziałami 27.38%.

 

Podobna sytuacja jest z przeglądarką Chrome dla komputerów stacjonarnych i laptopów. Tutaj też najlepsze miejsce zajmuje aplikacja Chrome z 60.64%, zostawiając daleko w tyle Firefox, Opera czy IE.

 

Również bezkonkurencyjna okazuje się wyszukiwarka Google Search, z której w skali ogólnoświatowej korzysta aż 72.87% osób. Chińskiemu Baidu przypada 12.84%, a Bing, Yahoo mają zaledwie 7.70% i 4.93% ruchu. Źródło https://www.netmarketshare.com

 

Potężna przewaga nad konkurencją, zapewniła firmie Google absolutne pierwsze miejsce we wszystkich notowaniach, także finansowych. Szacuje się, że ogólna wartość korporacji wynosi ponad 109 miliardów dolarów i jest najbogatszą firmą na rynku z branży IT. Ponad 90% przychodów pochodzi głównie z reklam. Zatrudnia ok. 60 tysięcy pracowników, rozsianych na różnych kontynentach świata.

 

Nie ma klikania nie ma zarabiania

 

Obecnie gigant z Mountain View jest właścicielem ok.160 różnych startupów i projektów. Korporacja nadal nie zwalnia z tępa i na potęgę inwestuje w kolejne projekty. Nabyte inwestycje rozwija do pewnego momentu, które później zamyka, często ogłaszając ich porażkę. Tylko w 2006-2016 roku z niewiadomych przyczyn nagle zamknięto ok.70 takich projektów.

 

Wydaję się, że na przestrzeni ostatnich 20 lat Google osiągnęło już wszystko co można w tym biznesie osiągnąć. Kontroluje cały ruch w sieci, dysponuje potężną siłą, spychając każdą konkurencję w czeluści niebytu. Decyduje kto ma być w indeksie stron, a kto nie.

 

W ten sposób samoistnie wykształcił się rodzaj władzy absolutnej, która w nieoczekiwanym momencie może szybko obrócić sukces w totalną klęskę.

 

Zjawisko dobrze znane z historii, nie tacy wielcy upadali. Choćby Cesarstwo Rzymskie, Imperium Osmańskie, Starożytny Egipt i wiele innych. Co dopiero korporacyjna firma, która swoją pozycję zawdzięcza dzięki rzeszy internautów klikających w banery.

 

A gdyby nagle wpływy z reklam się skończyły, prawdopodobnie skończyłoby się też Google. Taki scenariusz jest bardzo możliwy i już się dzieje na naszych oczach. Coraz więcej użytkowników stosuje blokery skryptów reklamowych. Szacuje się, że tylko w Polsce, adblocka używa ponad 80% internautów. Liczba z miesiąca na miesiąc ciągle rośnie.

 

Internauci z innych państw również chętnie instalują wtyczki blokujące w przeglądarkach, więc klikalność w reklamy drastycznie spada. Wydawcy nie zarabiają i rezygnują z wyświetlania banerów. Obecnie taka forma monetyzacji stała się nie skuteczna i nieopłacalna. Wtyczki blokujące skrypty, są dla Google istnym kamieniem u szyi i poważnym zagrożeniem.

 

Najcenniejszym towarem jest handel informacją

 

Kolejnym zagrożeniem jest inwigilacja, a z tego typu praktyk Google wręcz słynie. Nikt o zdrowych zmysłach nie lubi być szpiegowanym, nawet zwierzęta widząc, że są obserwowane natychmiast uciekają w bezpieczne miejsce, u ludzi jest podobnie.

 

Ostatnio mnóstwo osób używa programów VPN, które potrafią maskować lokalizację, zmieniają IP urządzenia, a nawet identyfikację systemu operacyjnego. Wszystko po to żeby zatrzeć ślady aktywności sieciowej i bezpiecznie korzystać z zasobów internetu.

 

Tutaj też monopolista dostaje po garbie równo. Mechanizm wyświetlania reklam jest ściśle dopasowany do indywidualnych preferencji każdego użytkownika. Reklama działa na zasadzie utworzonego profilu, który zbiór informacji został zebrany podczas surfowania w sieci.

 

Korzystanie z narzędzi VPN, wprowadza w błąd mechanizmy śledzenia. Wyświetlanie spersonalizowanych reklam, zdadzą się psu na budę. Będą bezwartościowym spamem, za który nikt nie otrzyma należnego wynagrodzenia.

 

Ostatnio pojawiła się kolejna technika śledzenia, prywatnych rozmów telefonu i wiadomości głosowych. Internauci odkryli, że po skończonej rozmowie np. o rowerach górskich. Na stronach zaczęły pojawiać się banery z reklamami producentów sprzętu rowerowego.

 

Czyżby smartfony z Androidem, bez zgody użytkownika wysyłały na serwery prywatne rozmowy, wiadomości SMS czy aktywność sieciową?

 

Dawnych grzechów się nie zapomina.

 

Wróćmy do słynnego spotkania dwóch młodzików z w siedzibie Apple. Jak wiemy Jobs stał się przewodnikiem biznesowym dla najważniejszych osób z Google. Relacje były tak dobre jak w jednej wielkiej rodzinie. Wszystko układało się wspaniale do pewnego momentu.

 

W 2004 roku Apple rozpoczęło pracę nad iPhone. Nikt poza firmą i kilkoma wtajemniczonymi osobami nie wiedziało, że Jobs planuje wdrożyć na rynek nowe urządzenie mobilne. Z pomysłu postanowili skorzystać dobrzy przyjaciele z Google. Firma we wrześniu 2005 r kupiła w tajemnicy przed Apple startup o nazwie Android.

 

Niczego nie podejrzewający Stive Jobs darzył swoich partnerów bezwzględnym zaufaniem. W 2006 roku wprowadzili do zarządu Apple, Erica Schmidta ówczesnego prezesa Google. Od tego momentu Eric Schmidt miał nieograniczony dostęp do największych tajemnic Apple i mógł dosłownie robić co tylko chciał.

 

Kolejnym posunięciem jakiego dopuściło się Google, była prezentacja prototypu smartfona z Androidem G1. Premiera urządzenia odbyła się w 2007 roku, kilkanaście miesięcy wcześniej od pokazania światu pierwszego iPhone'a.

 

Stive Jobs niezbyt się przejął tym co zobaczył. Uznał, że telefon zaprezentowany przez zaprzyjaźnioną firmę nie stanowi konkurencji dla iPhone’a.

 

Wyglądem przypominał trochę jak niedopracowany Blackberry z wbudowaną manualną klawiaturą, więc daleko mu było nowego produktu Apple. Bardzo się jednak mylił. Google w 2008 roku wprowadziło na rynek pierwszy ulepszony model telefonu z systemem Android G1.

 

Urządzenie nie przypominało już pokracznego gadżetu z niestabilnym systemem. Był żywą kopią iPhone’a, którą z dumą wcześniej pokazał całemu światu Jobs. Smartfon Google niczym się nie różnił od produktu Apple. Posiadał nawet bardzo podobne rozwiązania softwarowe i był dużo tańszy.

 

Nagle dobre relacje obydwóch firm prysły jak bańka mydlana i powoli współpraca zaczęła się kończyć. W połowie 2009 roku Eric Shmidt wydał oświadczenie hańby, w którym powiedział. Google nigdy nie będzie konkurowało ze swoim partnerem, po czym został odwołany ze stanowiska i więcej już nie zasiadał w zarządzie Apple.

 

Pomimo zapewnień o lojalności wobec Apple, w styczniu 2010 r ujrzał światło dzienne pierwszy prawdziwy smartfon Google Nexus One. Nie było już żadnych wątpliwości co zrobiło Google oraz to, że Steve Jobs został zdradzony i oszukany.

 

Produktów Apple można nie lubić lub mówić o nich że są drogie czy dla snobów. Jedno jest pewne, że Apple zawsze jest 1000 kroków do przodu przed konkurencją. Jako pierwsi na świecie wymyślili iPada czy Iphon'e. Dopracowali do perfekcji własny system operacyjny dla Maców i urządzeń przenośnych.

 

Stworzyli SmartWach interaktywny zegarek czy klawiaturę holograficzną. Są twórcami Siri inteligentnego asystenta sterowanego za pomocą mowy i wiele innych wysokiej klasy produktów.

 

Wydawałoby się, że wraz ze śmiercią Jobsa 5 października 2011 roku, zakończy się wojna, którą wytoczył całemu Google, lecz tak się nie stało. Prawdopodobnie w niedługim czasie, będziemy świadkami rewolucyjnych zmian w sferze technologii IT i wyautowania monopolisty.

 

Zmiany powoli już następują i są zauważalne. Apple w odróżnieniu od giganta z Mountain View ma potworną przewagę. Swój model biznesowy opiera w 100% na innowacyjnych rozwiązaniach technologicznych. a Google żyje głównie z reklam.

 

Jobs miał cechę, że co powiedział tak się stało

 

„Zniszczę Androida, ponieważ to kradziony produkt. Jestem gotów rozpętać wojnę termonuklearną przeciw niemu – powiedział Jobs Isaacsonowi – Poświęcę swoje ostatnie tchnienie i ostatniego centa z 40-miliardowego majątku Apple’a, by to zrobić – dodał.”

 

Przyszłość zapowiada się bardzo ciekawie 

 

Przez urządzenia z systemem iOS przechodzi dzisiaj ponad 40% ogólnoświatowego ruchu internetowego. Android wygrywa w liczbach, ale nie w wartości użytkowników, którzy ten ruch generują. iPhone to produkt premium. Jest zdecydowanie droższy od większości urządzeń z Androidem. Stąd popularny jest w bogatych krajach, wśród bardziej zamożnych obywateli.

 

Telefony z androidem opanowały więc Azję, Afrykę, Europę Wschodnią i Amerykę Południową. iPhone wygrywa w Ameryce Północnej, Europie Zachodniej i Australii. Choć więc procentowy ruch w sieci jest na korzyść Androida, to iOS wygrywa na siłę nabywczą swoich użytkowników.

 

Innymi słowy – użytkownicy iOS to ci, którzy w sieci kupują zdecydowanie więcej. Począwszy od samych aplikacji, skończywszy na produktach oferowanych przez internetowych sprzedawców. Właśnie oni są grupą docelową reklamodawców. To do tych użytkowników kierowane są komunikaty marketingowe w sieci.

 

Często właściciele biznesów chcą, żeby ich reklamy wyświetlały się wyłącznie użytkownikom urządzeń z iOS. Wiedzą, że takie podejście zwyczajnie bardziej się opłaca. Apple z każdym kolejnym wydaniem systemu operacyjnego, w niemal niezauważalny sposób zmienia zachowania i przyzwyczajenia użytkowników.

 

Najpierw wprowadził aplikacje, które same w sobie były często małymi silnikami wyszukiwania. Zamiast wchodzić do przeglądarki internetowej i tam wpisać frazę ekspres do kawy. Wpisujemy tę frazę bezpośrednio w aplikacjach, jak Allegro, Amazon czy eBay.Przewidzieli, że aplikacje poza systemu wyszukiwania Google, zabiorą im zdolność generowania reklam.

 

Następnie Apple opracowało mechanizm Spotlight. Wewnętrzną wyszukiwarkę działającą na Macach i urządzeniach mobilnych. Szukana fraza wpisywana jest nie w przeglądarkę Google, a w same urządzenie. Narzędzie przeszukuje zarówno własne zasoby, jak i sieć podając gotowy wynik z pominięciem reklam Google.

 

Kolejny krok w przyszłość to Siri, wirtualny asystent wykonujący polecenia głosowe. Narzędzie całkowicie pomija wyszukiwarkę Google. Apple zrozumiało, że użytkownik końcowy chce otrzymać najbardziej trafną odpowiedź w najkrótszym możliwym czasie, bez skomplikowanych czynności.

 

Procedura telefon, przeglądarka, wyszukiwarka, reklama, taki wynik właśnie przechodzi do historii. W tle machiny zaczyna działać potężny silnik wyszukiwania, który być może nigdy nie otrzyma swojej handlowej nazwy. Raczej też nigdy nie trafi do zakładek przeglądarek internetowych. Będzie wbudowany we wszystko, co posiada logo z ugryzionym jabłkiem.

 

Siri działa w telefonach, iPadach, iPodach, Zegarkach czy Apple TV. Za chwilę przyjdzie czas na komputery i wszystkie kolejne produkty od Apple. Wynik będzie natychmiast tam, gdzie go potrzebujemy. Z pominięciem wszystkich pośredników.

 

Użytkownicy zwyczajnie nie będą używali przeglądarek do wyszukiwania, co właśnie do przeglądania wyszukanego wcześniej przez system wyniku. Na koniec warto przytoczyć stare dobre przysłowie: Kto pod kim dołki kopie sam w nie wpada.

Dodaj komentarz

Czysty tekst

kategoria
Polish