Dlaczego lubię Linuksa

dlaczego lubie linuksa

Pierwszy Linux pojawił się na moim dysku ponad 15 lat temu, a dokładnie była to wczesna dystrybucja Ubuntu 5.10 o nazwie kodowej (Breezy Badger). Przyzwyczajony do wyglądu Windowsa XP raczej nie byłem nim zbytnio oczarowany. System wydawał się dziwny bez większego wyrazu.

Oczywiście momentalnie porównałem go do bazowego XP. Oceniłem Ubuntu bardzo słabo, chociaż miał w sobie to coś. Zainteresowałem się i zacząłem zgłębiać temat. Nawet nie miałem pojęcia jak zainstalować distro Linuksa na dysku. Ale od czego mamy internet?

 

Początki z Linuksem były trudne

 

Większość multimediów praktycznie nie działała, albo działała bardzo słabo. Ciągle szukałem kodeków, sterowników czy innego oprogramowania. Dla mnie nowicjusza była to dosłownie droga przez mękę. Najgorsze, że nie miałem pojęcia co trzeba doinstalować i gdzie szukać oprogramowania.

 

Z ciekawości zacząłem przeglądać różne fora i strony w internecie. Informacje które znajdowałem były coś w stylu "Jeden Rabin powie tak, drugi Rabin powie nie". I bądź tu mądry co wybrać. W końcu posłuchałem się głosu serca i wybrałem najlepszą metodę królika doświadczalnego - prób i błędów.

 

Uparcie instalowałem jakieś paczki i testowałem czy player wideo odtworzy film w formacie AVI lub RMVB. Pamiętam że najmniejszy problem miałem z muzyką MP3. O dziwo odtwarzacz Rhythmbox jakimś trafem grał i to jak cholera fajnie. Dla mnie to był wielki plus. Cieszyłem się jak dziecko, że na swoim pierwszym Linuksie mogę słuchać utworów, a nawet darmowego radia.

 

W końcu wydropiłem na jakimś forum wpis jak w Ubuntu zainstalować kodek wideo. Uruchomiłem terminal i poszło. Odpaliłem film i nic się nie wyświetlało, tylko pojawił się czarny ekran. Trochę zniesmaczony, ale dobrej myśli, postanowiłem zrestartować komputer i spróbować kolejny raz. Załadowałem plik AVI i na moim ekranie pojawił się film. Dźwięk i obraz działał wyśmienicie bez żadnych zakłóceń.

 

Od tego momentu zmieniłem całkowicie zdanie o Linuksie. Zacząłem szperać po aplikacjach, instalowałem dostępne gry i cieszyłem się, że mam darmowy system operacyjny, za który nie muszę nic, a nic płacić.

 

Tak zaczęła się moja przygoda z innymi dystrybucjami.

 

Skoro Ubuntu potrafił obsługiwać pliki multimedialne to czemu inne dystrybucje miałby sobie nie poradzić. Bardziej z ciekawości jak wyglądają inne distra, zacząłem jak wariat instalować kolejne wydania. Pobrałem obrazy ISO z Linux Sabayon, Debian, Mandrake, Suse, Fedora i inne, które dorwałem w sieci.

 

Zauważyłem że każdy z nich ma podobne funkcje tylko różną się między sobą środowiskami graficznymi i bazowym oprogramowaniem. Pamiętam, że najbardziej przypadł mi do gustu Mandrake i Suse. Prawdopodobnie dlatego, że środowisko KDE bardzo przypominało mi wygląd Windowsa XP.

 

Byłem dosłownie zafascynowany i oczarowany wyglądem Mandrake. Już podczas startu spodobała mi się powitalna animacja z pingwinkiem TUX. To całkowicie odmienny świat systemu operacyjnego jaki dotychczas znałem. Mandrake był po prostu piękny. Podobne odczucia miałem przy Suse.

 

Po kilku dniach postanowiłem całkowicie wywalić z komputera Windows XP i zostać tylko przy Linuksie. Minęło kilka tygodni i wyczytałem w internecie, że można na komputerze używać na raz dwóch systemów Windowsa i Linuksa. Wystarczy dołożyć dodatkowy dysk lub wydzielić na obecnym dodatkową partycję.

 

Tak zrobiłem i zamiast upychać wszytko na jednym dysku, kupiłem nowiutką Barracudę 120 GB. Na nowym dysku zainstalowałem Windowsa XP, a na starym 32 GB zagościła Suse 8 lub 9. Fantastyczny lekki system, który miał dosłownie wszystko co potrzeba.

 

Minęło kilka lat i leciwy blaszak chcąc nie chcąc poszedł na złom. Wysłużony komputer zamieniłem na nowego laptopa, który fabrycznie miał wgrany oryginalny Windows Vista i inny soft. Żeby zachować ważność gwarancji nie mogłem na laptopie instalować przez 2 lata, żadnych systemów.

 

Przez ten czas korzystałem tylko z oprogramowania Microsoft. Okres gwarancyjny minął dość szybko, więc mogłem już zainstalować pingwinka. Pobrałem z sieci WUBI i Ubuntu 10.04 (Lucid Lynx) zawitał na laptopie.

 

Kiedy po tak długim czasie uruchomiłem Ubuntu, przeżyłem nie mały szok. System już nie wyglądał tak surowo, sam pobrał kodeki czy sterowniki i zauważyłem wiele fajnych zmian. Dystrybucja działała bez zarzutu, posiadał praktyczny instalator z dodatkowym oprogramowaniem.

 

Oprócz tego miał ładną szatę graficzną oraz kilka ciekawych ulepszeń. Bez problemu działały filmy z YouTube i innych serwisów wideo. Obsługiwał też multimedia bez konieczności doinstalowywania kodeków. Jednym słowem świetny elegancki i praktyczny system operacyjny.

 

Dziś nie mam takiej potrzeby żeby używać Windowsa, obecnie pracuję na Ubuntu 19.10. Nowe wydanie od Canonical jest prostu torpedą. Dystrybucja w pełni zaspokaja moje potrzeby, mam dostęp do mnóstwa wypasionych programów za darmo.

 

Jedynym problem jaki od początku spotykam w Linuksie to jest słaba obsługa gier wideo. Chociaż ostatnio zauważyłem, że deweloperzy coraz częściej udostępniają wersję instalacyjne dla Linux. Prawdopodobnie w niedługim czasie również zniknie problem z grami. Android jest tego świetnym przykładem.

 

moj ubuntu 19.10

Windowsowi mówię stop ..!..

 

Wybrałem Linuksa ponieważ Windows nic nie oferuje, a sporo kosztuje. W zależności od wersji 150 do nawet 1000zł. Microsoft po jakimś czasie potrafi wstrzymać aktualizacje, jak było z Windows XP, Vista, 7 i 8.

 

Nie jestem głupcem i nie pozwolę, żebym za własne pieniądze dostawał system udostępniany na ograniczonych warunkach. W zamian za to, że zapłaciłem, mam bez mojej zgody wszyte w system narzędzia, które robią z moimi danymi co tylko chcą. 

 

Domyślnie wysyłają na serwery Microsoftu gigantyczne ilości informacji o pobieranych plikach, uruchamianych aplikacjach, kontaktach, przeglądaniu stron, geolokalizacji itd. itp.

 

Czym się różni Windows od programów szpiegowskich, które można niechcący zainstalować na komputerze, a które są domyślne włączone w systemie. Dziwne, że UE która tak zaciekle walczyła z Google i wprowadzając RODO, nie wzięła się za szpiegowski system od Microsoftu.

 

Jak już ktoś chce świadomie udostępniać szereg swoich danych, proszę bardzo, niech sobie korzysta z ich systemu, ja absolutnie sobie tego nie życzę. Nie potrzebuje żeby jakaś firma inwigilowała moje dane przy pomocy mechanizmów telemetrii. Wolę swoją prywatność całkowicie zachować tylko dla siebie.

 

Nawet jakby rozdawali za darmo Windows 10 w najlepszej wersji z dożywotnią licencją, i tak wybrałbym każdego Linuksa lub FreeBSD.

Dodaj komentarz

Czysty tekst

kategoria
Polish